Zaczynam dzień z Ewangelią

Pan Jezus uświadamia nam, że wszyscy jesteśmy dłużnikami Boga. Otrzymaliśmy życie na kredyt. Tymczasem nie tylko, że go nie spłacamy, ale jeszcze trwonimy. Nie wywiązujemy się ze zobowiązań wobec Boga. Na szczęście wszystkie nasze długi spłacił Jezus na krzyżu. Ojciec dokonał definitywnego oddłużenia.

Pełny tekst czytań wraz z komentarzem >>

No ileż można? Ile trzeba!

Ile razy mam przebaczyć? Pytanie Piotra można zrozumieć na kilka sposobów. Może chodzić o sytuacje, w których ktoś wyrządza mi wielokrotnie krzywdę. Ale może chodzić też o to, że przebaczenie bywa procesem długotrwałym. I trzeba wybaczać to samo wielokrotnie, może nawet codziennie, na przykład wtedy, gdy spotkam mojego krzywdziciela lub przypomina mi się wyrządzone zło. Przebaczyć niekoniecznie znaczy zapomnieć. Bywa tak, że skutki jakiejś krzywdy (na przykład rozwodu) są obecne już na zawsze. Wtedy trzeba odnawiać w sobie decyzję przebaczenia. Liczba siedemdziesiąt siedem może być aluzją do biblijnej postaci Lameka, jedynego z potomków Kaina. Lamek deklarował, że gotów jest mścić się aż siedemdziesiąt siedem razy (Rdz 4,24). Logice zemsty Jezus przeciwstawia świat bezgranicznego przebaczenia. Zło zwyciężyć można tylko dobrem. Komu powinienem przebaczyć, kogo prosić o przebaczenie?

Przebaczenie wygląda jak słabość. W przypowieści o nielitościwym dłużniku pojawia się dwukrotnie słowo „cierpliwość”. „Miej cierpliwość nade mną” – proszą obaj dłużnicy. Cierpliwość jest blisko słowa „cierpienie”. Przebaczenie oznacza zgodę na rezygnację z tego, co mi się należy. Jest pogodzeniem się ze stratą, jest inwestowaniem w utracjusza w nadziei na jego przemianę. Cechą ewangelicznego stylu życia jest radykalizm, który pokonuje wszelkie wyrachowanie. Ewangelia wzywa do przekraczania siebie, jest zaproszeniem do większej miłości. Przebaczenie nie oznacza jednak ani banalizacji zła, ani zacierania granic między dobrem i złem lub między ofiarą i prześladowcą.

W przypowieści szokuje suma 10 tysięcy talentów. Biblijne komentarze przeliczają, że to 340 ton złota albo kilka miliardów dolarów. W każdym razie chodzi o jakąś niewyobrażalną wartość, której nikt w pojedynkę nie jest w stanie spłacić. Pan Jezus uświadamia nam w ten sposób, że wszyscy jesteśmy dłużnikami Boga. Otrzymaliśmy życie na kredyt. Tymczasem nie tylko, że go nie spłacamy, ale jeszcze trwonimy. Nie wywiązujemy się ze zobowiązań wobec Boga. Postępujemy jak syn marnotrawny, to znaczy bierzemy kasę od ojca i hulamy na jego rachunek. Na szczęście wszystkie nasze długi spłacił Jezus na krzyżu. Ojciec dokonał definitywnego oddłużenia.

Jedyną przeszkodą, która blokuje nam dostęp do bezmiaru Bożego miłosierdzia, jest twardość serca wobec naszych dłużników. Mur, którym odgradzamy się od bliźniego, jest murem, którym odgradzamy się od Boga. W Modlitwie Pańskiej mamy dosłownie: „Daruj nam nasze długi, jak i my darowaliśmy naszym dłużnikom” (Mt 6,12). Wszyscy potrzebujemy miłosierdzia i wszyscy mamy komu okazać miłosierdzie. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Hojność Boga ma być wzorem naszej hojności. Wielki ideał. Bóg chce, byśmy byli wielcy.


« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama