Pelosi: „Bóg dał nam wolną wolę, abyśmy mogli wybrać aborcję”. Doprawdy?

Marszałek Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi odpowiedziała w czwartek swojemu biskupowi w sprawie ustawy aborcyjnej. Według niej aborcja jest przejawem korzystania z wolnej woli, danej nam przez Boga, a także podstawowym prawem człowieka. W jednej i drugiej kwestii myli się zasadniczo.

Ustawa o ochronie zdrowia kobiet, która uchyla stanowe przepisy aborcyjne i pozwoliła na aborcję w niektórych przypadkach przez wszystkie dziewięć miesięcy ciąży, ma być poddana pod głosowanie w Izbie Reprezentantów dzisiaj, 24 września. Marszałek Pelosi zadeklarowała wcześniej w tym miesiącu, że wniesie projekt ustawy pod głosowanie w Izbie. Jej miejscowy ordynariusz, arcybiskup Salvatore Cordileone z San Francisco, we wtorkowym oświadczeniu powiedział, że ustawa „nie jest niczym innym jak ofiarą z dzieci”, wzywając wszystkich katolików do modlitwy o odrzucenie proponowanego prawa.

Podczas czwartkowego briefingu prasowego na Kapitolu, Pelosi odniosła się do wypowiedzi abp Cordileone, stwierdzając, że „to nie nasza sprawa, jak inni ludzie wybierają wielkość i czas założenia rodziny”. Poważne pytanie etyczne o aborcję zostało przez nią sprowadzone do różnicy zdań między nią samą a arcybiskupem: „Arcybiskup miasta tego rejonu, San Francisco, i ja mieliśmy różnicę zdań na temat tego, kto powinien o tym decydować [o wielkości rodziny i czasie jej zakładania]. Wierzę, że Bóg dał nam wolną wolę, abyśmy wypełniali nasze obowiązki”.

Co wynika z tej wypowiedzi? Po pierwsze, że uważająca się za katoliczkę Pelosi całkowicie lekceważy nauczanie Kościoła, które w kwestii aborcji nie pozostawia żadnych wątpliwości. Jak uczy Katechizm „Kościół od początku twierdził, że jest złem moralnym każde spowodowane przerwanie ciąży. Nauczanie na ten temat nie uległo zmianie i pozostaje niezmienne. Bezpośrednie przerwanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel lub środek, jest głęboko sprzeczne z prawem moralnym.” (KKK 2271) Sankcją za przerwanie ciąży przewidzianą w prawie kanonicznym jest automatyczna ekskomunika.

Po drugie, według propagatorów aborcji, do których należy Pelosi, aborcja należy do sfery swobodnego wyboru moralnego. Takie rozumowanie wymaga odczłowieczenia dziecka znajdującego się w łonie matki. Odebranie życia drugiemu człowiekowi nie może być bowiem nigdy uzasadniane żadnym „wyższym dobrem”, a z pewnością dobrem takim nie jest prawo rodziców do decyzji o liczbie potomstwa.

Co gorsza, zwolennicy aborcji usiłują wprowadzać tylnymi drzwiami pojęcie „prawa do aborcji”, które nie należy bynajmniej do uznanych praw człowieka. Aby jeszcze bardziej zamącić kwestie etyczne, posługują się także terminem „zdrowie reprodukcyjne”, który w tym przypadku nie ma wiele wspólnego z ochroną zdrowia, chodzi bowiem o spowodowanie śmierci dziecka przy jednoczesnym ignorowaniu skutków zdrowotnych i psychicznych, jakie aborcja wywołuje u matki.

Tę narrację znajdujemy właśnie w wypowiedzi Nancy Pelosi. Według niej: „Każda kobieta na całym świecie ma konstytucyjne prawo do podstawowego zdrowia reprodukcyjnego, a jednak przez lata było to kwestionowane przez niektórych”. Na twierdzenia pani Marszałek wypadałoby odpowiedzieć w następujący sposób: „jest wręcz przeciwnie – jak dotąd nie istnieje konstytucyjne prawo do aborcji maskowanej terminem «zdrowie reprodukcyjne» i to właśnie wy obecnie usiłujecie takie prawo uchwalić, stosując pokrętne argumenty”.

Warto również przypomnieć, że pojęcie „zdrowia reprodukcyjnego” obejmującego aborcję forsowane było podczas Konferencji na temat Ludności i Rozwoju w Kairze (1994 r.). Ostatecznie jednak zamiast przyjęcia zapisu o aborcji jako powszechnym prawie kobiet pojawił się zapis przeciwny: „Ponieważ stosowanie metod planowania rodziny może zapobiec występowaniu nieplanowanych ciąż, wzywamy wszystkie rządy krajowe do zmniejszenia potrzeby aborcji poprzez zapewnienie powszechnego dostępu do informacji i usług związanych z planowaniem rodziny.” (Deklaracja kairska, p. 6, wg. UNFPA).

Co więcej, jak stwierdza dokument ONZ z 1995 r.:

„W żadnym wypadku aborcja nie powinna być promowana jako metoda planowania rodziny. Wzywa się wszystkie rządy oraz odpowiednie organizacje międzyrządowe i pozarządowe do wzmocnienia ich zaangażowania na rzecz zdrowia kobiet, do zajęcia się wpływem niebezpiecznej aborcji na zdrowie jako głównego problemu zdrowia publicznego oraz do zmniejszenia uciekania się do aborcji poprzez rozszerzenie i poprawę usług planowania rodziny.” (p. 106.k., https://www.un.org/womenwatch/daw/beijing/platform/health.htm).

Jasne jest więc, że twierdzenia marszałek Pelosi, jakoby „każda kobieta na całym świecie miała konstytucyjne prawo do zdrowia reprodukcyjnego” są ewidentnie nieprawdziwe, jeśli próbujemy je odnosić do aborcji jako metody planowania rodziny. Dokumenty ONZ mówią o czymś wręcz przeciwnym – że aborcja nie jest metodą planowania rodziny, a ochrona zdrowia kobiet wymaga promowania alternatywnych sposobów planowania rodziny.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama